Wyprawy

 

Moja przygoda z górami miała swój początek w literaturze, która bardzo mocno wpłynęła na mój późniejszy rozwój. 

Z pewnością znaleźliby się tacy, którzy nie dotarliby do końca jednej lektury, bo ile można czytać w kółko o tym samym: dzień po dniu, karawana pod górę, siedzenie na bazie, aklimatyzacja, przeczekiwanie niepogody, choroba wysokościowa (mdłości, wymioty, ból głowy, czasami zapalenie opon mózgowych, często wyczerpanie, omamy wywołane brakiem tlenu), nierzadko śmierć? A jednak, w tym wszystkim było coś, co pociągało mnie niezmiernie. Natura. Walka z własnymi słabościami, nieprzewidywalność pogody, zdarzeń, cierpliwość w oczekiwaniu na lepsze warunki, wytrwałość mimo zmęczenia, choroby, podejmowane kolejne próby zdobycia góry i szczytowanie, kiedy nad tobą nie ma już ani metra wyżej. PRZYGODA. Prawdziwa przygoda i zdanie się na partnera, na przyrodę, ale przede wszystkim na siebie.

Niewątpliwie zapragnęłam jej doświadczyć na sobie.

 

A skutki moich działań w galerii obok :)